niedziela, 12 lipca 2015

CZERWONA TOREBKA, CZYLI WIEŚCI KALETNICZYCH CIĄG DALSZY


Zapraszam na nowy post na nową stronę TUTAJ.

Adres http://ellclavell.blogspot.com/ niedługo przestanie istnieć, dlatego w celu dalszego obserwowania bloga zapraszam na BLOGLOVINFACEBOOK lub INSTAGRAM. 

sobota, 11 lipca 2015

Nowy rozdział, NOWA STRONA - ELCLAVEL.PL


Drodzy Czytelnicy. Od dzisiaj blog El clavel zostaje przeniesiony na nowy adres. Zapraszam na ELCLAVEL.PL gdzie od teraz pojawiać będą się wszystkie nowe wpisy.

Adres http://ellclavell.blogspot.com/ niedługo przestanie istnieć, dlatego w celu dalszego obserwowania bloga zapraszam na BLOGLOVIN, FACEBOOK lub INSTAGRAM.

Do zaczytania!

piątek, 8 maja 2015

Trudne nowego początki...

Jutro jadę do Krakowa na kolejny zjazd kursu kaletniczego. Jestem spakowana, bilety kupione, nocleg zabukowany. Mam nadzieję, że podróż minie spokojnie i nie wysiądę z autobusu otumaniona i z bólem głowy. ;-) W sobotę czeka mnie rysunek i zajęcia praktyczne. Tym razem postanowiłam uszyć czarną, zamszową kopertówkę z błyszczącą zieloną podszewką z nakrapianego ortalionu. 

Co do ortalionu, to ostatnio mam pecha do tkaninowych zakupów. Nie wiem czy to wina słabego światła w sklepowych pomieszczeniach, ale już drugi raz materiał, który wydawał mi się extra, po wyjściu ze sklepu od razu okazał się tandetą. Tandetą przez duże "T", bo strach coś z tych kawałków szyć. Przynajmniej ten ortalion nie okazał się pomyłką. 

A żeby całkowicie wyżalić się z tkaninowych koszmarów dodam, że pikówka w kolorze monsunowej zieleni (... tak nazywa się farba na ścianie, a ona jest taka sama), z której planowałam zrobić kapę na łóżko została wyprzedana i nie widać szans na dostawę :(. Pamiętajcie więc: JAK MATERIAŁ SIĘ PODOBA - BRAĆ I SZYĆ! Bo później tylko męczy wspomnienie o niezrealizowanym projekcie i świadomość, że mogło być tak pięknie, a pięknie nie jest. 
Naiwnie dalej wierzę, że uda mi się ją kupić...



----------------------------------
Dzisiaj nie będzie żadnych nowych torebek. Ten post jest z pod znaku refleksji nad szyciem. Poza tym ostatnio większość wolnego czasu spędzam nad blogiem, ale tym nowym, wymarzonym. Wiem już jaki ma być, ale brak informatycznych zdolności utrudnia sprawę. Aktualnie jestem na etapie szukania odpowiedniego szablonu. Nie jest to łatwe i przestałam się już łudzić, że znajdę go wśród darmowych wersji albo stworzę sama. Myślę jednak, że jestem już bliżej jak dalej i może za kilka tygodni zaproszę Was do nowej siedziby z końcówką PL. :) 

Do tego czasu zapraszam Was na mój Instagram, Bloglovin i Facebook.

Póki co jednak donoszę, że żyję i wracam do szukania. Zostało mi jeszcze TYLKO jakieś 300 szablonów do przejrzenia ;)))))

czwartek, 23 kwietnia 2015

Skórzana saszetka, czyli o tym, jak nasz kraj zalewają nerki...

Czy nie odnosicie wrażenia, że torby nerki są ostatnio na topie? Gdzie nie spojrzę widzę człowieka z nerką na biodrach. Włączam Internet i co drugi sklep ma je w swojej ofercie! Czy świat oszalał na ich punkcie? 

Może pamiętacie pierwszą (i do niedawna jedyną) saszetkę-nerkę, jaką uszyłam dwa lata temu (o TAKĄ). Od tego czasu miałam ją ze sobą kilka razy, ale nie przekonałam się do niej. Dla mnie jest za mała i ciężka we współpracy, kiedy to chcąc wyciągnąć telefon muszę wyjąć najpierw kilka innych drobiazgów, by się do niego dobrać. Okropność i strata czasu. Wiem, może to tylko ta moja nerka jest taka niepraktyczna. Może. Coś jednak musi być na rzeczy, skoro nerki zalewają kraj :))))







Nie wiem czy tego typu torby można zaliczyć do mody młodzieżowej, czy sportowej, ale mi zawsze będą się one kojarzyć dwojako. Z targowiskiem, gdzie sprzedawcy trzymali w nich duże ilości gotówki. Jak na sejf, taka nerka wydaje się nagle baaardzo pojemna ;))))))). Drugie skojarzenie to pierwsze wakacje nad morzem i mój Tata, który nosił w niej portfel i dokumenty. :) Oj, to były wakacje. Nerka na wakacje jest idealna.

Właśnie przez to drugie wspomnienie postanowiłam podarować torbę-nerkę tacie mojej koleżanki, z wdzięczności za wsparcie mojej kaletniczej przygody. :)
Co zaś uszyłam dla niej samej zobaczycie niebawem ;)

-------------------------------------------
Nerkę uszyłam z czarnej skóry o ciekawej fakturze. Wnętrze wykończyłam błękitną podszewką i czarną lamówką. Tym razem torba wyszła bardziej pojemna od mojej :)







A Wy Drodzy Czytelnicy nosicie torby nerki, czy tak jak ja ciężko się Wam do nich przekonać? ;)

piątek, 17 kwietnia 2015

Szybki plecak z Burdy idealny na nordic walking


 Nadeszła wiosna i od razu chce się żyć!




Uwielbiam tę porę roku. Wiosna zawsze dodaje mi optymizmu i energii. Rano budzę się z przekonaniem, że to będzie dobry dzień, a kiedy wrócę z pracy uda mi się jeszcze zrobić coś kreatywnego :-). Wieczorami więc szyję i planuję co by tu wyczarować z materiału. 




Wraz ze wzrostem temperatury zwiększyły się też moje chęci do przebywania na świeżym powietrzu. Od roku chętnie sięgam po kijki do nordic walking i ruszam przed siebie. Ciepłe powietrze wieje mi w twarz, a ja mknę do przodu wśród budzącej się zieleni i czuję się szczęśliwa. Ta godzina intensywnego spaceru jest połączeniem sportu z przyjemnością. :)))))

Kiedy wybieram się na taki 'spacer', staram się nie brać torebki ani ciężkiego plecaka. Najlepszy okazuje się wtedy plecak-worek, który uszyłam według opisu z Burdy Szycie Krok Po Kroku 1/2012. Jest niesamowicie wygodny i pojemny. Bez problemu zabieram ze sobą telefon, portfel, coś na ząb, a nawet aparat fotograficzny. :)

Czy Wy również macie więcej chęci do działania odkąd przyszła wiosna? Mam nadzieję że tak :)))

-------------------
Wraz z wiosną nadszedł też czas na wirtualne zmiany. Kupiłam własną domenę i planuję lifting całego bloga. Przede mną długa droga, ale już nie mogę się doczekać! :)

piątek, 6 marca 2015

Pierwsza skórzana torebka...


Kiedy zaczynałam kurs kaletniczy w Krakowie sceptycznie podchodziłam do pracy z naturalną skórą i sądziłam, że łatwo się do niej nie przekonam. Na zajęciach nie miałam wyboru, ale w domu wybierałam tradycyjnie eko zamsz :-) Moja miłość do tego materiału chyba nigdy się nie skończy, ale powoli przekonuję się do nowego. 

Ruda torebka powstała z czterech elementów. Chciałam jak najoszczędniej wykorzystać kawałek skóry jaki miałam, więc wykroiłam z niej cztery prostokąty: największy to komora główna, dwa podłużne tworzyły uchwyty, a z najmniejszego zrobiłam chwost.


Skóra ta była bardzo delikatna, więc podkleiłam ją sztywnikiem. W kaletnictwie często używa się kleju, ponieważ materiał z którym się pracuje często nie daje się okiełznać. 

Bez kleju ciężko byłoby mi równo zamocować uchwyty. Pomocna okazała się tu również taśma malarska, która nie pozostawia śladów, a dzięki niej wiedziałam, w którym miejscu dokładnie je nakleić. Jak zawsze nabiłam też kilka srebrnych nitów dla wzmocnienia. :)







Model tej torebki jest prosty, ale od czegoś trzeba było zacząć. Mój Janome (tak, to mężczyzna!) poradził sobie z nią dzięki teflonowej stopce do skóry. Bywało ciężko, ale jakoś dało radę :) Póki co nie rezygnuję i już kleję kolejną torebkę. :)))))

Udanego weekendu! 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...