piątek, 18 kwietnia 2014

Przeróbki na siłę bywają stratą czasu...

Tak. Zdarzyło mi się przerobić coś na siłę. :-)

Jakiś czas temu podczas domowych porządków uratowałam przed wyrzuceniem damską koszulę w kratę. Krój nienadzwyczajny, ot taka prosta forma. Wówczas dobrym pomysłem wydawało mi się, by ją zwęzić i jeszcze trochę ponosić. Jak się jednak okazało, ten dziwny różowaty kolor nie pasuje ani do mnie, ani do moich ubrań. Bluzkę miałam na sobie dwa razy, a teraz tylko wisi w szafie zajmując miejsce. ;-))


Tak koszula wyglądała przed zwężaniem:



Była nijaka i obszerna. Wówczas kiedy ją przerabiałam, nie miałam jeszcze zbyt wielkiego doświadczenia w przeróbkach i przesadziłam. (Tak, tę koszulę przerobiłam wieki temu, ale przez to, że nie umiałam jej na sobie sfotografować, odwlekałam prezentację w nieskończoność.) Bluzka była tak wąska w biodrach, że nie zapinała się! Rozprułam więc boki i wszyłam fioletowe trójkąty z resztek tego materiału na spódnicę. To nadało koszuli jeszcze lepszego wyglądu, ale co z tego, skoro jej nie noszę :))






Mam nadzieję, że dobrze widać też różnicę na dole bluzki. Przód mocno wykroiłam, a tym zostawiłam dłuższy. 

------------------
Przede mną dwa, może trzy ostatnie posty o przeszłości, bowiem... MAM NOWĄ MASZYNĘ DO SZYCIA!!! Tak. Łucznik Zofia, która służyła mi dzielnie przez trzy ostatnie lata ma już nową właścicielkę :-) Z Janomkiem zaś zaprzyjaźniam się dopiero trzeci dzień, więc jak będę już wiedziała co i jak, z pewnością o tym napiszę. A jak! ;-)

------------------

A korzystając z okazji pragnę złożyć wszystkim goździkowym podczytywaczom 
WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH.
Do usłyszenia! ;-)

piątek, 4 kwietnia 2014

Granatowy sweter, czyli perełka z szafy mojej Babci...


Kiedy w danym ubraniu dostrzegę potencjał mogę nad nim myśleć i pracować nawet wiele, wiele tygodni. Jak pamiętacie, ta kurtka spędzała mi sen z powiek, ale było warto. Tym razem zajęłam się grubym, wełnianym swetrem na podszewce, który wraz z Babcią znalazłyśmy na dnie szafy. Sweter był ogromny! Nie pasował na żadną z nas, więc postanowiłam go zwęzić i ocalić :-)

Niezwykle miły w dotyku sweter miał piękne guziki i hafty z przodu i na plecach. Nie mogłam mu się oprzeć. A fakt, że wszystko co niebieskie czy granatowe przyciąga mnie jak magnes, tylko przesadził sprawę.

Tak sweter wyglądał PRZED. Był tak duży, że nie zmieścił się w kadrze ;-)

  
 
JAK ZWĘZIĆ SWETER Z PODSZEWKĄ?


Zwężałam go ostrożnie, na zasadzie, którą opisywałam już TUTAJ. Z tym, że tym razem przed przystąpieniem do tego etapu musiałam dostać się pod podszewkę. W tym celu odprułam ją od swetra na dole i wywinęłam na lewą stronę. Najpierw zajęłam się zwężeniem boków swetra, a następnie, gdy wszystko leżało jak powinno, zwęziłam w ten sam sposób podszewkę. Na końcu ręcznie przyszyłam podszewkę do swetra na dole, w miejscu gdzie na początku ją odprułam.


Przy całej sesji pomagała mi Bezowa Asystentka. ;-) Najbardziej intrygował ją automatyczny pilot...

środa, 26 marca 2014

Wiosna w szerokich nogawkach, czyli spodnie z Burdy


Tak, to moje pierwsze profesjonalnie uszyte spodnie. Z zamkiem, kieszeniami i szlufkami, a na dodatek zaprasowane w kant. :-) 


Tkanina której użyłam została kupiona w sh i ledwie jej wystarczyło. Na etapie krojenia nieźle się namęczyłam, żeby zmieścić wszystkie elementy wykroju. Okazało się to niemożliwe, więc kieszenie postanowiłam wyciąć z czerni. Kiedy planując i przeglądając Burdę wypatrzyłam te spodnie, już wtedy postanowiłam urozmaicić je czernią, ale nie sądziłam, że okaże się to konieczne. Oto jakie strzępy zostały z materiału, którym dysponowałam:


Co do opisu szycia, na ogół nie zauważyłam większych sprzeczności. Zakładając jednak, że postanowimy uszyć spodnie z nieco grubszej tkaniny niż ta z gazety, trzeba liczyć się z faktem, że przewrócenie szlufek na druga stronę okazuje się nagle niemożliwe. Na szczęście na poprawki wystarczyło mi jeszcze tkaniny ;-)


Czarne kieszenie z tyłu na początku wydały mi się dobrym pomysłem. Jednak po przymierzeniu stwierdziłam, że co za dużo, to nie zdrowo... i je odprułam. :)))))

wtorek, 11 marca 2014

Zamszowa torebka

Podobno na początku był chaos. U mnie na początku bloga były torebki. Wieeeele torebek. Małe i duże, z bawełny i ekoskóry. Ostatnio po próbach szycia ubrań i masy innych rzeczy znowu do nich wróciłam. Już zapomniałam jaka magia kryje się za tymi kilkudziesięcioma kawałkami, które w efekcie końcowym tworzą małe cudo. Za każdym razem gdy zaczynam obmyślać projekt, mierzyć i kombinować, a później kroić i szyć uświadamiam sobie ile pracy trzeba w to włożyć. Czasem rozboli mnie od tego głowa (dosłownie i w przenośni), ale naprawdę warto. :-))))))


Zdjęcie powyżej najlepiej oddaje charakter torebki. Cała składa się z trzech kolorów. Zielona alcantara, czyli pseudo zamsz dodaje torebce tego czegoś. Piaskowa podszewka wraz z rudymi kieszeniami to zaś dopełnienie całości. Torebka z powodzeniem mieści zeszyt formatu A5.


Zielony materiał dostałam od Róży Rozpruwacz przy okazji warsztatów, o których pisałam TUTAJ. W ten weekend ta kawiarnia szyciowa świętuje swoje pierwsze urodziny, więc jeśli nie macie pomysłów na weekend możecie wpaść i przy okazji się czegoś nauczyć. Szczegóły TUTAJ.


To nie koniec moich powrotów do ciężkich tkanin i grubych igieł. W lutym popełniłam kolejną torebkę, a następna już czeka na zszycie. Oby tylko czas pozwolił! ;-)

niedziela, 9 marca 2014

Satynowa piżama, czyli serialowa inspiracja


Czy oglądając filmy napotykacie czasem na bohaterki ubrane w piżamy, na których widok z waszych ust wydobywa się ciche ŁAŁ? Moja odpowiedź na to pytanie brzmi: TAK :-). Od zawsze podobały mi się te luźne kroje, kołnierzyki, lamówki, a przede wszystkim dłuuugie proste nogawki.

Jedną z moich ulubionych jest ta noszona przez główną bohaterkę serialu "New Girl"


Moja piżama może na pierwszy rzut oka nie jest podobna (bardziej przypomina moje spodnie od piżamy), ale to luźna inspiracja. :-) Zieloną satynę w żółte grochy kupiłam w sklepie NATAN. Sklep ten chętnie wysyła próbki, więc jeśli macie ochotę coś uszyć, a boicie się kupować materiał bez dotykania, warto z tego skorzystać. Pierwszy raz kroiłam taką ilość satyny i jak się później okazało nie obyło się bez pomyłek. W jednej z książek przeczytałam, że satynę powinno się ciąć z pojedynczego materiału, a nie złożonego podwójnie. Ja tak zrobiłam i materiał pocięłam krzywo. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to jedna z moich ulubionych piżam :))))


Bluzka to model uszyty na podstawie wykroju z Burdy nr 3/2012 model 112B. Wykończyłam ją żółtą lamówką ze sznurkiem i małymi guzikami, przez co piżama wydaje się bardziej elegancka.


Spodnie to zaś sprawdzony i poszerzony w nogawkach wykrój z Burdy Szycie Krok Po Kroku nr 1/2010 model 5, który użyłam już TU.

piątek, 21 lutego 2014

Etui na słuchawki i kosmetyczka, czyli szycie pod przymusem ;-)

Czasem zdarza się, że ktoś prosi mnie o uszycie rzeczy jakiej właśnie potrzebuje, bez której obyć się nie może. W ten sposób powstały: etui na szydełka (TUTORIAL), które miało za zadanie ogarnąć szwendające się po mieszkaniu szydełka, etui na laptop, czy torby na zakupy. Bywa i tak, że nowe ubrania, choć nowe i ładne, nie do końca leżą jak należy lub wręcz przeciwnie, te stare i kochane trzeba przerobić, by jeszcze dało się w nich chodzić. Tak właśnie ostatnio przerabiałam żakiet posługując się zasadami, które opisywałam TUTAJ, z tym, że najpierw musiałam dostać się pod podszewkę ;-). O tym jednak nie będę się dzisiaj rozpisywać.

W tytule napisałam, że szycie etui na słuchawki i kosmetyczki odbyło się pod przymusem, ale piszę to z przymrużeniem oka. ;-) Odbyło się to mniej więcej tak: na niedzielnym spacerze padł pomysł na uszycie owych rzeczy z wnikliwą prezentacją potrzeb oraz wizualizacją marnych resztek nienadającej się już do użytku kosmetyczki. Wtedy nie przeczuwałam jeszcze, że to, na co się zgodziłam przyjdzie mi wykonać jeszcze tego samego dnia :-))))). Bez energii i wielkich chęci zasiadłam więc do maszyny.

Niechęć szybko mi minęła. Chwyciłam długopis i zeszyt, by zaprojektować takie oto rzeczy.

Etui na słuchawki z dżinsu i kwiatowej bawełny, wykończone zszytą lamówką, która stanowi ciekawą alternatywę dla rzepu:


Kosmetyczka to połączenie tego samego dżinsu z czerwoną bawełną w białe groszki. Zapięcie na zamek zakończyłam podobnie, jak w etui na klucze, co pozwoliło na zachowanie równych narożników.


To tyle na dzisiaj. We Wrocławiu mamy dziś piękny słoneczny dzień, więc nie tracąc czasu biegnę z niego skorzystać :-) Do usłyszenia!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...