czwartek, 23 października 2014

Poranek w Krakowie...

Ostatnio co drugi weekend spędzam w Krakowie. Dlaczego? Pozwolę sobie szczegóły zdradzić dopiero w przyszłym tygodniu, ale już dziś dzielę się z Wami serią kadrów z porannego spaceru. 

Wyobraźcie sobie mroźny ranek, szron na liściach i przebijające przez liście słońce...

Poezja! :)






środa, 17 września 2014

Torebka do zadań specjalnych i delikatna taśma rzepowa - recenzja

Tę torebkę planowałam jeszcze będąc w lipcu na wakacjach. Siedząc na drewnianym tarasie przelewałam pomysły na papier i od razu tworzyłam formy. Na początku model ten miał być szaro-czerwony, jednak zarówno skóra ekologiczna, jak i eko-zamsz w tych odcieniach całkowicie do siebie nie pasowały. Niebieska alcantara sprawdziła się tu o wiele lepiej.


Uchwyty przyszyłam kontrastową nicią i dodatkowo wzmocniłam nitami. Odkąd mam napownicę, montowanie tego typu elementów to czysta przyjemność. Przy zamku przykręciłam dodatkowo specjalną srebrną końcówkę, dzięki której otwieranie torebki staje się łatwiejsze. 


Kształt torebki i jej wielkość sprawiają, że bez problemu mieści się w niej laptop. Wewnątrz na podszewce z jednej strony znajduje się duża kieszeń na drobiazgi zapinana na klapkę z rzepem, z drugiej zaś przyszyłam paski z rzepami, które przytrzymują komputer przy boku torebki, by bezpiecznie spoczywał w jednym miejscu.

Rzepy których użyłam różnią się od tych dostępnych w sklepach. Są delikatne, giętkie i nadają się również do dziecięcych ubranek. 

Ale po kolei. Dawniej, kiedy przyszywałam normalne rzepy zawsze robiłam to przy użyciu zygzaka, bo obszycie całości równo ściegiem prostym było nie lada wyzwaniem. Sztywny rzep, nie dawał się łatwo przymocować do tkaniny, bo szpilki nie dawały rady. Szczerze powiedziawszy właśnie dlatego starałam się go unikać w swoich projektach.

Zatem kiedy przedstawicielka firmy Nolle zaproponowała mi nowy rodzaj rzepów do testów nie wahałam się ani chwili. Postanowiłam wypróbować je przy tej właśnie torebce, by sprawdzić, czy ich delikatny charakter nadaje się również do poważniejszych rzeczy :-))). 


Ku miłemu zaskoczeniu delikatne pętelki dobrze trzymają, a mikroskopijne haczyki (choć daleko im do tych typowych) łatwo się w nie wczepiają. Obie warstwy dobrze się wzajemnie trzymają, a jednocześnie rozpięcie rzepu nie sprawia, że ma się wrażenie, że całość zaraz rozerwie materiał. :)

Poniżej widać różnice między standardowym (czarny), a delikatnym rzepem (biały).

Podsumowując: delikatna taśma rzepowa daje wiele możliwości. Tutaj ogranicza nas wyłącznie wyobraźnia :-)))

sobota, 30 sierpnia 2014

Ślubne fartuchy

Zamykając temat zeszłotygodniowego wesela Basi i Przemka, zamieszczam dzisiaj zdjęcia prezentu ślubnego. Pomysł uszycia dwóch fartuchów chodził mi po głowie od zeszłego roku, kiedy to postanowiłam, że prezent uszyję sama. 

Początkowo chciałam zrobić dwa identyczne fartuchy różniące się wyłącznie napisami - Mąż i Żona. Wówczas wydawało mi się to idealnym rozwiązaniem dla podkreślenia wyjątkowości tego dnia, ale to okazało się dość trudne do zrealizowania. Hafciarki nie posiadam, a wypróbowane farby do tkanin okazały się nieodpowiednie. W ostatnim rozrachunku postawiłam na dwa zróżnicowane pod względem rozmiaru fartuchy z granatowego drelichu oraz kolorowej bawełny z IKEA. Fartuchy kuchenne szyłam już wielokrotnie (tu, tu i tu), ale tym razem postanowiłam zrobić inne wykończenie góry i zamiast wiązania, zastosowałam plastikową regulację, którą bez problemu można prać.

Oba fartuchy włożyłam do pudełka, które cudem udało mi się kupić w Empiku. Dołożyłam do tego czerwoną bibułę do pakowania, by całość wyglądała elegancko :-)) Całość pakowałam w dużym pośpiechu i z tego wszystkiego zapomniałam dołączyć bilecik. Podobno jednak oboje nie mieli najmniejszego problemu z odgadnięciem kto za tym stoi. Cóż, wychodzi na to że jestem już dla rodziny przewidywalna.... ;-))))))))


To już wszystko nad czym pracowałam przez ostatnie kilka tygodni. Teraz już na spokojnie zamierzam wykończyć kilka projektów, by móc je wkrótce pokazać. Kto wie, może już dzisiaj mi się to uda? ;-)

A Wy jakie macie plany na weekend? Korzystacie w plenerze z ostatnich dni tych wakacji, czy tworzycie cuda w domowym zaciszu? Cokolwiek by to było, życzę Wam udanego i ciepłego weekendu!

środa, 27 sierpnia 2014

Torebkowe szaleństwo, czyli szycie dla Book Reviews by Anita... i KONKURS

Pamiętacie jak wspominałam o sześciu torebkach szytych w pocie czoła miedzy przeróbkami na ślub a szyciem sukienki? Choć to tylko bawełna - czyli najprostszy materiał do szycia, jak się powszechnie uznaje, to i tak dała mi w kość. Prawie pięć metrów materiału w jednym kawałku, nie było proste do dekatyzacji i bez drugiej pary rąk nie dałabym rady :-)))

Ale wróćmy do sedna sprawy. Anita z Book Reviews poprosiła mnie o uszycie toreb gigantów idealnych do noszenia książek. Anita prowadzi vlog o książkach, które czyta nawet spacerując! Nie wiecie co czytać jesienią, wiosną czy latem albo co kupić na prezent? Zajrzyjcie do niej koniecznie!

Projekt torby był prawie gotowy, a ja miałam za zadanie wyliczyć ile materiału potrzeba na te pięć planowanych toreb i oczywiście wszystko uszyć. Liczyłam i liczyłam przez dwa dni w przerwach między snem a pracą i szyciem tej całej reszty rzeczy ;-)))) Dopiero przy krojeniu całości okazało się, że dziwnym zbiegiem okoliczności materiału starczyło na szóstą torbę :-). Niezły ze mnie matematyk, prawda? :-))))))

Wycięty materiał pojechał do Anity, by mogła sama zrobić książkowe napisy farbą akrylową. Prawda, że wyszły świetnie? Do czego zaś nawiązują, dowiecie się na vlogu Anity

Uszycie sześciu identycznych toreb było nie lada wyzwaniem, ale dzięki niemu przypomniałam sobie, jak bardzo lubię szyć torebki :-) Ale dosyć pisania. Zobaczcie co nam z tego wyszło.


Wnętrze skrywa czarną podszewkę z maleńką kieszonką na zamek. Z taką torebką każda księgarnia będzie po drodze :-))) 

 A jeśli torby przypadły Wam do gustu możecie jedną zdobyć. Anita rozdaje trzy z nich, trzeba tylko odpowiedzieć na jedno małe pytanie. Powodzenia!

Szczegóły - TUTAJ.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Granatowa sukienka na wesele, czyli kompilacja Burdy i półkola...

 
Od czego by tu zacząć...

O sukience pisałam od kilku tygodni, że planuję, że szyję, że mogę nie zdążyć. Wspominałam też że wszystko inne naraz zwaliło mi się na głowę i bez wytchnienia szyję by zdążyć na czas. Dziś ze spokojem (nareszcie!) mogę napisać - zdążyłam! 



Trzy metry granatowego szyfonu doczekały się swoich pięciu minut (a raczej 10 godzin tańców, jedzenia, i tych wszystkich innych rzeczy które robi się na weselu). Do kompletu wybrałam satynę na podszewkę i długi kryty zamek. Z tych trzech składników powstała sukienka :-).

Górę stworzyłam na podstawie wykroju z Burdy 3/2011, model 108. Proponowane zaszewki zmieniłam jednak posiłkując się książką "Wszystko o szycie" wydawnictwa Reader's Digest. Dół zrobiłam z połowy koła. Zarówno podszewkę, jak i szyfon wykończyłam stopką do podwijania na 3mm. Ta stopka jest trudna w obsłudze, ale wystarczy poćwiczyć, by z niej skorzystać. Trzeba wyczuć, jak należy podawać jej materiał, by w krótkim czasie obszyć cały dół sukienki. Nie wyobrażam sobie upinania go szpilkami, czy fastrygowania, by później obszywać całość na zwykłej stopce! O nie!






W całej sukience najbardziej podoba mi się wykończenie dołu. Dzięki wspomnianej stopce sam elegancko się pofalował i nadał całości lekkości. :-) 

--------------------------
Do wesela zdążyłam z szyciem wszystkiego, poza kopertówką. Nie starczyło mi już na nią siły więc zadowoliłam się jedyną granatową jaką znalazłam w sklepie. Wystarczyło odczepić z niej kiczowaty kryształ z koroną i była ok. Pamiętacie tę modę na korony na wszystkim!? ;-) Przypadła Wam do gustu? Ja nie umiałam się do niej, ani do trupich czaszek przekonać. Co to to nie! :-)))))))

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Szyciowe zapowiedzi, czyli kilka słów o pracowitym weekendzie...

 
Ostatnie pięć dni upłynęło mi bardzo pracowicie. W dalszym ciągu jestem bowiem w wirze przygotowań do ślubu kuzynki - szyję dla siebie i przerabiam dla rodziny. :-) Co powstało przez te kilka dni, które prawie w całości spędziłam przy maszynie? Moja sukienka, sześć torebek na konkurs dla koleżanki - vlogerki (szczegóły już niebawem!), dopasowałam również półtora sukienki (wciąż męczę się z rękawami jednej z nich...) i zaplanowałam kilka kolejnych rzeczy na ten tydzień. Zostało mi jeszcze trochę do ogarnięcia, więc ranki i wieczory po pracy będą bardzo pracowite. Poniżej zamieszczam zdjęcia choć w części obrazujące to o czym piszę :-)


Te dni przy maszynie choć strasznie męczące były zarazem wspaniałe. Dawno nie spędzałam ranków przy maszynie, gdy za oknem padał deszcz, a z drutów spoglądały na mnie jaskółki...


A czy wy też miewacie takie zwariowane tygodnie (miesiące!) przy maszynie?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...